Jak już dobrze wiemy szykuje się spora rewolucja w branży motoryzacyjnej. Wszystko dąży do usprawnienia systemu informatycznego wraz z wprowadzeniem jak największej kontroli nad „jakością” wykonywanego badania. O  zmiany o których robi się głośno w mediach przekonują nas, że mają one poprawić bezpieczeństwo na drogach czy wpłynąć w jakimś stopniu nawet na ograniczenie efektu cieplarnianego. Bądźmy szczerzy, Cepik 2.0 miał wejść z hukiem a wyszła klapa. Jak będzie tym razem? Czas pokaże, bądźmy dobrej myśli.

TDT nad stacjami ? Ale czemu w mediach piszą, że głównym celem przejęcie kontroli nad stacjami diagnostycznym przez Transportowy Dozór Techniczny spowodowane jest obecną słabą kontrolą Wydziałów Komunikacji . Co śmieszniejsze w argumentach znajdziemy „TDT będzie sprawdzał jakość sprzętu jakim diagności dokonują oceny stanu technicznego pojazdu”.  No nic może sprawdzą czy lampa w szarpaku ma odpowiednią barwę 🙂 Przecież tu nie o to się rozchodzi. Ważne aby statystyki negatywnych badań się zgadzały  – do tego będzie dążyć TDT  ale wcześniej wprowadzą zmiany które zamkną „szarą strefę”.

W wypowiedzi  Pana  Marcina Żak ze Stowarzyszenia Ekspertów Techniki Motoryzacyjnej i Diagnostów Samochodowych  w Polskim Radiu można usłyszeć:

[TEMAT PONIŻEJ DOTYCZY POBIERANIE OPŁATY PRZEZ ROZPOCZĘCIEM BADANIA TECHNICZNEGO]

Zdaniem specjalistów pomoże to ukrócić nadużycia (wędrówki kierowców, którzy nie otrzymawszy pozytywnego przeglądu na jednej stacji, idą na drugą). Z tego rozwiązania zadowoleni są diagności. Nadzór nad stacjami kontroli stracą starostowie, ponieważ po kontrolach NIK jasno widać, że ten nadzór jest iluzoryczny. Starostowie protestują, ponieważ ich zdaniem jest to ciąg dalszy centralizacji władzy. Np. w Niemczech przeglądu nie przechodzi co szóste auto, u nas co 50.

Według Marcina Żaka polskie samochody są coraz lepsze. – Polskie stacje diagnostyczne są na wysokim poziomie, diagności szkolą się, chociaż nie mają takiego obowiązku. Większość samochodów służbowych jest wynajmowana. Zeszły rok był bardzo dobry, jeśli chodzi o sprzedaż nowych samochodów – mówił gość Polskiego Radia 24.

Jak podkreślał ekspert, zmiany w prawie uderzą w nieuczciwych kierowców – Pomysł kasowania przed przeglądem jest bardzo dobrym sposobem na nieuczciwych kierowców i tzw. turystykę diagnostyczną od stacji do stacji. Do tego diagnosta nie jest urzędnikiem państwowym, o co walczą polscy diagności od lat. Wtedy zawód diagnosty byłby bardziej poważany i dawałby pewność siebie przy wyniku kontroli. Teraz wynik kontroli to sprzedawanie usługi – powiedział Żak.

Wszystko pięknie kolorowo się zapowiada. Ale jest na to jeden prosty sposób. Wystarczy, że klient przyjedzie i powie nam: „Chciałbym sprawdzić stan techniczny samochodu, ile to kosztuje ?” Co mu odpowiemy ? Wszystko zależności od polityki stacji na której pracujemy. Na jeden” „Sprawdzimy za 30 zł” a na kolejnej „My sprawdzamy za darmo ale musi Pan na przegląd przyjechać”.
I co dalej ? Samochód sprawny a klient: „To jak sprawny to przegląd przejdzie ? To niech bije Pan pieczątkę do dowodu”. Bądź: „Ma Pan luz na sworzniu wahacza” a klient płaci bądź nie i ucieka z SKP.

Oh te zmiany, czas przejść kurs samoobrony bo zrobi się niebezpiecznie. Przyjedzie nam stary samochód z LPG, pobierzemy opłatę ponad 200 zł za badanie (gdyż cena wzrośnie) a tu ciach, emisja spalin nie przeszła. Negatyw, 14 dni na usunięcie usterki. Ale jak tego dokonać ? W 14 dni remont silnika ?

Jak to wytłumaczyć ludziom ?  Jeden zrozumie drugi wyciągnie widły z bagażnika i … 😉

Kilka ciekawych artykułów z ostatniego czasu: